Przejdź do głównej zawartości

Recenzja "Amethyst. Of course, sir."

 

Amethyst. Of course, sir.


Tytuł: Of course, sir. 
Cykl: Amethyst (tom I)
Autor: FortunateEm
Wydawnictwo: Editio Red
Liczba stron: 488 str.
Data wydania: 18-05-2022
Moja ocena: 4,5/5

Jaką cenę można zapłacić za wolność? To pytanie zadawała sobie bohaterka książki - Rin. Kiedy kobieta dostała propozycję od nieznajomego mężczyzny, że ten da jej bezpieczeństwo w zamian za coś co było cenniejsze niż wszystko inne. Ją samą.
Wykreowane w tej powieści postacie bardzo mi się podobają. Emocje przekazane czytelnikowi i opisy pokazują jak autorka ceni sobie tych bohaterów. BA! Jak ceni sobie nas i to, żebyśmy przeżywali wszystko razem z nimi. Przedstawienie Zeny jako faceta poważnego i nie okazującego emocji to według mnie bardzo dobre posunięcie, bo gdy nagle coś się zmienia (przyznam się) ja sama szczerzyłam się do książki jak wariatka! Rin czasami doprowadzała mnie do szału, dosłownie. Niezdecydowanie, zmienianie zdania i brak asertywności do jednej bohaterki doprowadzała do tego, że dwa razy rzuciłam książką (spokojnie, nie ucierpiała).
Co mi się najbardziej podobało w tej historii? Relacja Rin i bliźniaków. Cudownie pokazane, jak obcy pomimo złych relacji z bliskimi, mogą szybko zająć ich miejsce w ten dobry sposób.
Powieść czyta się bardzo szybko, pomimo 484 stron. Uwielbiam, gdy książka to gruby kloc (śmieszne, ale tak!). Ja chłonęłam każde słowo, chociaż osobiście nie przepadam za rozległymi opisami, to w niej coś mi nie pozwalało się oderwać!
Zakończenie całkowicie zmiotło mnie z planszy! Dosłownie, musiałam odczekać chyba z pięć godzin aby się uspokoić. Mam nadzieję, że druga część będzie jak najszybciej, bo to co się tam wydarzyło zasługuje na oklaski! Na stojąco! Zatrzymanie historii w takim momencie! Uhh, bosko! Takie zakończenia lubię.
4,5/5⭐️
Dziękuję wydawnictwu za możliwość recenzji i współpracy! 😍


"Była tak urzekająco delikatna. Taka spokojna i zagubiona w tym, kim była. Jak mała, słodka owieczka, która odeszła od swojego stada i stereotypowo natrafiła na wilka. Dużego, złego wilka. "

"Była doskonałym połączeniem anioła i demona. Anielsko piękna i dobra, piekielnie seksowna i kusząca jak diabli."


"Osaczył mnie swoją bliskością i zapachem, a gdy złapał za blat, pochylając się do mojej twarzy, zamarłam. Mój oddech gwałtownie przyspieszył, a alkoholu w mojej krwi nagle zrobiło się więcej. Zaciągnęłam się perfumami mężczyzny i niemal jęknęłam. Był tak strasznie blisko." 




Tekst: Zaczzytanaa Wiktoria
Zdjęcia: Zaczzytanaa Wiktoria

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Recenzja "I see you" Ker Dukey, D.H. Sidebottom

  I SEE YOU Tytuł: I see you Autor: Ker Dukey, D.H. Sidebottom Wydawnictwo: NieZwykłe Ilość stron: 265 str. Moja ocena: 5/5  Od razu zaznaczę, że ta historia nie jest dla każdego. Pomimo, że uwielbiam jak najbardziej porypane książki. Ta pozycja jest mocna, bardzo mocna! To nie książeczka do poduszki, o niej będziecie myśleć przez cały czas. Ona wypali w was swój ślad i zostanie z wami na dłużej. “I see you” wywołała u mnie skrajne emocje. Przerażenie, smutek, żal, śmiech, rozdrażnienie, zauroczenie i wstyd.  Historia nie należy do sielankowych. Nie chcę tutaj spoilerować, bo co bym nie powiedziała to zawsze do czegoś się będzie odnosić. Jednak mogę Was zostawić z pytaniami. Powieść pokazuje mroczną stronę miłości oraz zazdrości. Tak mroczną, że nikt nie chciałby tego przeżyć. Wyobraźcie sobie, że macie idealne życie. Macie pracę, przyjaciółkę, mężczyźni się za wami oglądają. Macie dom, kota którego kochacie nad życie. Nagle zostaje wam to odebrane w jedną tragiczną ...

Recenzja "Nieznajomy z samolotu" T.L. SWAN

  Nieznajomy z samolotu Tytuł: Nieznajomy z samolotu Cykl: Bracia Miles Autor: T.L. SWAN Wydawnictwo: NieZwykłe Ilość stron: 473 str. Moja ocena: 10/5 “  –  Zdradź więc… w jaki sposób próbowałbyś zaimponować kobiecie, która ci się spodobała?   –  Zaproponowałbym jej miejsce przy oknie.”   Mogłabym sprzedać duszę diabłu za przeczytanie jej od nowa. Jednak tak żebym nigdy nie znała jak się zakończy.  Uwielbiam tą książkę. Uwielbiam ten wątek. Kocham bohaterów. Ta seria to totalne złoto. Jednak od początku. To zdanie, a raczej dialog zaczęło obsesję na punkcie braci Milesów. Co jak co, ale kto nie chciałby usiąść przy bardzo przystojnym nieznajomym w samolocie? Emily miała to szczęście, że mogła usiąść przy takim nieznajomym, z którym później spędziła niezapomnianą noc. Jednak ubolewa, bo był to jednorazowy numerek. Tylko czy oboje tego nie żałują? Czy nie żałują, że nie wymienili się numerami? Czy będą o sobie myśleć? Ilość znaczników w książc...