Przejdź do głównej zawartości

Recenzja "I see you" Ker Dukey, D.H. Sidebottom

 

I SEE YOU

Tytuł: I see you
Autor: Ker Dukey, D.H. Sidebottom
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 265 str.
Moja ocena: 5/5 


Od razu zaznaczę, że ta historia nie jest dla każdego. Pomimo, że uwielbiam jak najbardziej porypane książki. Ta pozycja jest mocna, bardzo mocna! To nie książeczka do poduszki, o niej będziecie myśleć przez cały czas. Ona wypali w was swój ślad i zostanie z wami na dłużej.

“I see you” wywołała u mnie skrajne emocje. Przerażenie, smutek, żal, śmiech, rozdrażnienie, zauroczenie i wstyd. 

Historia nie należy do sielankowych. Nie chcę tutaj spoilerować, bo co bym nie powiedziała to zawsze do czegoś się będzie odnosić. Jednak mogę Was zostawić z pytaniami. Powieść pokazuje mroczną stronę miłości oraz zazdrości. Tak mroczną, że nikt nie chciałby tego przeżyć.

Wyobraźcie sobie, że macie idealne życie. Macie pracę, przyjaciółkę, mężczyźni się za wami oglądają. Macie dom, kota którego kochacie nad życie. Nagle zostaje wam to odebrane w jedną tragiczną noc. Jedna osoba Wam to odbiera, a wy obiecujecie sobie, że do końca życia będziecie ją nienawidzić.

Wyjeżdżacie nie oglądając się za siebie. Kupujecie dom na odludziu, nie wychodzicie z niego. Macie kota, jednak tylko on wam zostaje. Jedynymi osobami z którymi rozmawiacie to terapeutka oraz przyjaciółka. Wręcz boicie się o swoje życie. Nosicie niby już wyleczone rany, jednak jeszcze bardziej otwarte. 

Pewnego razu ten strach przejmuje ktoś inny. Ktoś,  kogo chcecie poznać pierwszy raz, dopuścić, po prawie roku czasu. Dba o Was, daje miłość oraz chroni. Ten ktoś zostaje waszym przyjacielem, a później nawiązuje się między wami bliższa relacja. Wchodzi do Waszego świata i przejmuję całą uwagę. Później dzieje się coś, co kolejny raz zmienia Wasz świat. Wręcz go burzy.

Ta recenzja jest inna, bo książka trafiła we mnie ogromnie. Mogę Wam zdradzić, że fabuła jest kurde genialna! Trzyma się całości, wszystko ze sobą współgra. Bohaterowie są tak naładowani emocjami, że dosłownie wylewają się z kartek. Jednak opisy niektórych sytuacji są bardzo drastyczne, więc tylko dla osób o mocnych nerwach.

Zakończenie wybiło mnie dosłownie na inną planetę. Jest to ta książka, do której wracam myślami. Nigdy nie spotkałam się z tematyką poruszaną w tej powieści, więc jestem szczerze zaskoczona!

5/5 ⭐

Pytanie czy nawet w aż tak mrocznej historii jest szczęśliwe zakończenie?





Tekst i zdjęcia: Zaczzytanaa
https://linktr.ee/zaczzytanaa


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Recenzja "Amethyst. Of course, sir."

  Amethyst. Of course, sir. Tytuł: Of course, sir.   Cykl: Amethyst (tom I) Autor: FortunateEm Wydawnictwo: Editio Red Liczba stron: 488 str. Data wydania: 18-05-2022 Moja ocena: 4,5/5 Jaką cenę można zapłacić za wolność? To pytanie zadawała sobie bohaterka książki - Rin. Kiedy kobieta dostała propozycję od nieznajomego mężczyzny, że ten da jej bezpieczeństwo w zamian za coś co było cenniejsze niż wszystko inne. Ją samą. Wykreowane w tej powieści postacie bardzo mi się podobają. Emocje przekazane czytelnikowi i opisy pokazują jak autorka ceni sobie tych bohaterów. BA! Jak ceni sobie nas i to, żebyśmy przeżywali wszystko razem z nimi. Przedstawienie Zeny jako faceta poważnego i nie okazującego emocji to według mnie bardzo dobre posunięcie, bo gdy nagle coś się zmienia (przyznam się) ja sama szczerzyłam się do książki jak wariatka! Rin czasami doprowadzała mnie do szału, dosłownie. Niezdecydowanie, zmienianie zdania i brak asertywności do jednej bohaterki doprowadzała do tego, ż...

Recenzja "Nieznajomy z samolotu" T.L. SWAN

  Nieznajomy z samolotu Tytuł: Nieznajomy z samolotu Cykl: Bracia Miles Autor: T.L. SWAN Wydawnictwo: NieZwykłe Ilość stron: 473 str. Moja ocena: 10/5 “  –  Zdradź więc… w jaki sposób próbowałbyś zaimponować kobiecie, która ci się spodobała?   –  Zaproponowałbym jej miejsce przy oknie.”   Mogłabym sprzedać duszę diabłu za przeczytanie jej od nowa. Jednak tak żebym nigdy nie znała jak się zakończy.  Uwielbiam tą książkę. Uwielbiam ten wątek. Kocham bohaterów. Ta seria to totalne złoto. Jednak od początku. To zdanie, a raczej dialog zaczęło obsesję na punkcie braci Milesów. Co jak co, ale kto nie chciałby usiąść przy bardzo przystojnym nieznajomym w samolocie? Emily miała to szczęście, że mogła usiąść przy takim nieznajomym, z którym później spędziła niezapomnianą noc. Jednak ubolewa, bo był to jednorazowy numerek. Tylko czy oboje tego nie żałują? Czy nie żałują, że nie wymienili się numerami? Czy będą o sobie myśleć? Ilość znaczników w książc...